Subiektywne spojrzenie na mniej i bardziej aktualne wydarzenia w świecie futbolu. Na poważnie, z humorem a na pewno z pasją...
Kategorie: Wszystkie | O MNIE | |
RSS
piątek, 26 sierpnia 2016
Jeszcze słowo o europejskim losie Legii...

Echa czwartkowego losowania fazy grupowej Champions League nie milkną. Stołeczny klub zmierzy się z przedstawicielami Hiszpanii, Niemiec oraz Portugalii i choć szanse na 3. miejsce umożliwiające wiosenną kontynuację międzynarodowych potyczek w skromniejszej Lidze Europy, nie mówiąc już o awansie do 1/8 finału Ligi Mistrzów, są naprawdę znikome, przez całą Polskę niesie się szmer satysfakcji ale i delikatnej obawy.

My uwielbiamy popadać w skrajności: albo łudzimy się na pozytywne zakończenie choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że los łaskawy dla nas nie będzie, albo pierwsi odklepujemy, przegrywając już w głowach, jeszcze bez podjęcia jakiejkolwiek walki. W tym jednak przypadku trudno o jednoznaczną ocenę zachowania, szeroko rozumianej, opinii publicznej. Warszawski zespół rozbudza teraz nasza wyobraźnię przez co możemy być pewni, że niemal codziennie, aż do wieczoru pierwszego starcia (14 września, z Borussią Dortmund) będzie napotykać choćby najbardziej zdawkowe dywagacje na temat tego jaki los czeka Legię w elitarnych rozgrywkach. Nie wiem jednak jakich planet koniukcje musiałyby nastąpić, by ligomistrzowa misja zakończyła się awansem. Jakimkolwiek.

Legia nie prezentuje się źle. Nawet nie fatalnie. To jest tragedia, totalna autorzeźnia. Ilekroć w eliminacjach Ligi Mistrzów posyłaliśmy w bój naprawdę mocne ekipy - przynajmniej z lokalnej perspektywy - i tak dostawaliśmy obuchem w łeb, niejednokrotnie sami się pod niego nastawiając. Po 20 latach się udało i trafiło na najsłabszego mistrza spośród wszystkich, które próbę podejmowały. Zamiast potoku słów wystarczy raz jeszcze obejrzeć decydujące spotkania z irlandzkim Dundalk. Skoro półamatorski zespół, który po raz pierwszy (i kto wie czy nie ostatni) dochrapał się do fazy play-ff, którego od Legii dzieli gigantyczna przepaść finansowa i - teoretycznie - sportowa, przyjeżdża na Łazienkowską i bez kompleksów podejmuje ambitną walkę z mistrzem Polski, to czego spodziewać się po wizycie Realu Madryt? Owszem, pomijam fakt, że od obserwowania gry przeciwników Legii krwawiły oczy, ale czy nie bardziej od postawy Legii? "Wojskowi" im bardziej chcą - bo nie odmawiam im tego - tym mizerniej na tym wychodzą. Co z tego, że w tej ekipie jest potencjał (Jezu, jak to słowo jest już wyświechtane) skoro brakuje jakiegokolwiek zgrania, pomysłu na grę, przebojowości, charyzmy? Zmienić tego ot tak się nie da, takie rzeczy się skrupulatnie buduje. A na to nie ma niestety czasu. Musimy polegać na tej ślepej wierze i nadziei. 

Legia w sensie stricte sportowym to jedno. Głową odpowiada za to Besnik Hasi i to pod nim zacznie palić się grunt (nie wiem jak Wy, ja uważam że przy pracującym nadal na Łazienkowskiej Stanisławie Czerczesowie wyglądałoby to jednak nieco lepiej. No ale teraz to już gdybanie pozostało). 

Druga sprawa: asekuracja. Czekając na losowanie zewsząd bombardowani byliśmy "wymarzonymi" grupami, także wg osób związanych z warszawskim zespołem. W kółko ta sama klisza: Real, Barcelona, Bayern, Atletico... Czyli co, od razu wiemy, że na europejskich salonach będziemy tylko kelnerować i z uśmiechem na ustach częstować punktami więc przeżyjmy chociaż chwilę ekstazy i poobcujmy z nieosiągalnymi gladiatorami? Zero "próśb" o CSKA Moskwa i Club Brugge, z którymi przy "dobrych wiatrach" moglibyśmy poszarpać się o jakiekolwiek punkty. Na frazesy o spadaniu z wysokiego konia zżyma mnie niesamowicie. 

Media mówią o planowanych wzmocnieniach (Wszołek, come back Radovica), ale czas upływa nieubłaganie. Koniec okna transferowego już za 5 dni, a i skład do UEFA trzeba będzie zgłosić. Jak zdążyć ulepić coś na kształt zespołu? Zespołu, który potrafiłby podjąć walkę nawet z tak wielkimi firmami. Który byłby świadomy sytuacji, w której się znalazł i która by go motywowała a nie spalała w blokach. Wiem, truję i zrzędzę, ale przecież nie na pohybel mistrzowi Polski. Wprost przeciwnie; nawet jeśli smak tego upragnionego awansu nie był taki jakiego się spodziewałem to cieszę się niezmiernie, że w końcu na tych salonach się znaleźliśmy. I życzę Legii jak najlepiej. Życzę, by nie była tak minimalistyczna i bojaźliwa, to mistrzowi kraju, który gra w Lidze Mistrzów zupełnie nie przystoi. 

Wielkie starcia! Rozlosowano grupy "Ligi Marzeń" (FootBar.org)

Sezon rozkręca się na dobre gdy swoje podwoje otwiera przed nami ukochane dziecko UEFA. Liga Mistrzów powraca w połowie września, ale pierwsze emocje z nią związane zawsze mają miejsce na samym końcu wakacji gdy podczas specjalnej celebry, poznajemy grupy, które zajmować będą nasze futbolowe zmysły przez całą jesień. Nadchodząca złota pora roku będzie wyjątkowa nie tylko ze względu na kilka, tradycyjnie arcyciekawych starć gigantów, ale także dlatego, że wśród elity znalazła się wreszcie polska drużyna.

Na portalu FootBar.org, konkretnie w tym miejscu, znajdziecie mój komentarz do wczorajszego losowania grup nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów

środa, 24 sierpnia 2016
Katusze na Łazienkowskiej dają Legii upragniony awans! (FootBar.og)

 Każdy kolejny mistrz Polski przez okrągłe 20 lat bił głową w mur opatrzony gwiazdkami, które są znakiem rozpoznawczym UEFA Champions League. 20 lat nędzy, rozpaczy, pełnych rozczarowań i niedosytu. 20 lat i koniec. Legia uporała się w decydującym dwumeczu z irlandzkim Dundalk FC i zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Radość z awansu mąci niestety fakt, że awansował chyba najgorszy mistrz znad Wisły spośród tych, którzy nieudolnie przez lata próbowali. Chwilę euforii w ostatnich minutach zapewnił Michał Kucharczyk! Legia – Dundalk 1:1!

Mój krótki, aczkolwiek dotyczący niezwykle historycznej chwili, komentarz znajdziecie tutaj, na portalu FootBar.org 

sobota, 06 sierpnia 2016
Czy "Lisy" zasmakują w Kapustce? (FootBar.org)

Odkrycie ubiegłego sezonu Ekstraklasy i EURO 2016 we Francji, Bartosz Kapustka odszedł z Cracovii do Leicester City, aktualnego mistrza Anglii. Zdążył już zadebiutować, w spotkaniu z FC Barceloną. Banalniejszego wstępu do tekstu nie będącego zwyczajną informacyjną notką, wymyślić chyba nie można. Ten transfer jest jednak historyczny,  a jego wizja niedawno wydawała się tak abstrakcyjna, że każde kolejne przywołanie tego faktu jest jak uszczypnięcie się w chwili absolutnego niedowierzania (...)

Cały tekst o brytyjskim etapie kariery naszego młodego pomocnika przeczytacie oczywiście w tym miejscu, na FootBar.org

piątek, 05 sierpnia 2016
Krakowska "Święta Wojna": Niezapomniane momenty (FootBar.org)

Już w piątek na stadionie przy ulicy Kałuży, odbędą się 192. derby Krakowa – najgorętsza, nie tylko w sferze piłkarskiej, rywalizacja tego typu w Polsce. Przez lata oba kluby dość często mijały się na ligowych szczeblach, obecnie jednak do pojedynków po obu stronach Błoń dochodzi przynajmniej dwa razy w  roku. W piątkowym starciu zdecydowanym faworytem będzie zespół "Pasów". Wisła pogrążona w głębokim kryzysie musi czekać na jakiekolwiek pozytywne efekty działań nowych właścicieli, natomiast Cracovia ciesząca się odpowiednią stabilizacją stara się z optymizmem patrzeć na rozpędzający się sezon, który zamierza zakończyć na jednej z czołowych lokat (...)

To początek tekstu na okoliczność derbową. Kilka subiektywnych wspomnień przeczytacie oczywiście tutaj, na portalu FootBarg.org

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi