Subiektywne spojrzenie na mniej i bardziej aktualne wydarzenia w świecie futbolu. Na poważnie, z humorem a na pewno z pasją...
Kategorie: Wszystkie | O MNIE | |
RSS
wtorek, 22 listopada 2016
Borussia - Legia: zderzenie z ''Żółtą ścianą'' (FootBar.org)

Po sensacyjnym i historycznym – z naszego punktu widzenia – remisie z Realem Madryt, podopieczni Jacka Magiery wyruszają do Dortmundu. Mając w pamięci wydarzenia towarzyszące pierwszemu spotkaniu tych zespołów, trudno silić się na optymizm. Choć Borussia nie wciela się obecnie w rolę hegemona, nawet na krajowym podwórku, to o jej sile najwymowniej świadczy przepaść jaka była widoczna we wrześniowej rywalizacji przy Łazienkowskiej. Za silnym zespołem Tuchela stoi nieporównywalnie większe doświadczenie, umiejętności oraz armia fanatycznej, 80-tysięcznej publiczności na czele z legendarną ''Żółtą ścianą''. Na papierze, aktualny mistrz Polski jest skazany na klęskę w postaci wysokiej porażki. Taki scenariusz bralibyśmy w ciemno, bez jakichkolwiek nadziei, gdyby tylko... nie stało się to, co miało miejsce 2 listopada. Tamten wieczór pokazał, że Legii pod batutą Magiery nie można przedwcześnie całkowicie skreślać...

Całą zapowiedź dzisiejszej batalii na Signal-Iduna Park przeczytacie oczywiście w tym miejscu, na portalu FootBar.org

czwartek, 03 listopada 2016
Legia - Real: wesele w czasie żałoby

Wbrew tabunom malkontentów i hejterów, ale także wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Tak ułożył się wczorajszy wieczór dla Legii Warszawa. Na szczęście futbol ma to do siebie, że schematom i stereotypom uwielbia się wymykać. "Wojskowi" dokonali niemożliwego, wydarli pierwszy punkt w tej edycji Ligi Mistrzów i to w starciu z madryckim hegemonem, który w tym sezonie broni zdobytego w maju trofeum. W dodatku zrobili to przekonująco, z ambicją i pasją w każdej niemal akcji. Bez względu na to w jakim stopniu podopieczni Zidane'a zaufali samym sobie, że wygrają ten mecz przy minimalnym nakładzie sił, Legii należą się ogromne brawa. Wynik poszedł w świat!

To jednak nie kwestie sportowe zajmowały większość mediów w ostatnich godzinach przed meczem. Wszyscy załamywali ręce nad opustoszałym niemal obiektem przy Łazienkowskiej. Te jałowe dysputy nad karą wymierzoną przez UEFA za bardzo zdominowały oczekiwanie na pojedynek z "Królewskimi" - jeśli ktoś natrzodził, trzeba potem przewietrzyć. Tak się kończy ciuciubabka klubowych decydentów z niereformowalną chuliganerką. Owszem, żal mi prawdziwych i oddanych kibiców Legii, zwłaszcza tych najmłodszych, dla których mogło to być pierwsze i jedyne w życiu tak historyczne wydarzenie widziane z bliska. Większość z nas, futbolowych freaków, zdaje sobie bowiem sprawę z tego jak takie momenty mogą wpływać na ukształtowanie pasji w umyśle i sercu młodego kibica. Mleko się jednak rozlało, a takie argumenty - w powodzi tysiąca innych, równie istotnych - powinny być solidnym fundamentem pod bezpardonową walkę ze stadionowym bandytyzmem. 

Co do samego spotkania - biję się w pierś. Tuż po przepięknym woleju Garetha Bale'a, który dał prowadzenie Realowi napisałem na Twitterze, że worek z golami został rozwiązany, a niewiadomą jest tylko ile ich z niego wylezie. Przyznaję, że mało było we mnie wiary. Zakładałem, że stosunkowo niską porażkę - dajmy na to 1:3 - powinniśmy przyjąć z pocałowaniem ręki. Pociesza mnie przekonanie, graniczące z pewnością, że podobnie myślały zapewne tysiące innych osób. Bo przecież Legia nie dawała żadnych podstaw do tego, by uwierzyć że będzie zdolna wypracować tak efektowny wynik. Słowo "wypracować" nie znalazło się w powyższym zdaniu bez przyczyny bowiem rezultat 3:3 nie był dziełem przypadku. Mistrz Polski pokazał charakter i determinację. Obserwując kolejne kontrataki podopiecznych Jacka Magiery człowiek łapał się za głowę i upewniał się, czy aby na pewno gramy z wielkim Realem. Przegrywać 0:2 z ekipą znajdującą się na półce ulokowanej kilkanaście pięter wyżej, a następnie wyjść na prowadzenie 3:2 - tak potrafią tylko klasowe drużyny. W wymiarze kontynentalnym Legia taką nie jest i pewnie szybko nie będzie, ale nie zmienia to faktu, że otrzymaliśmy dowód na to, że na tym gruncie można zbudować coś wielkiego. Coś co na poziomie Ligi Mistrzów będzie mogło zagościć na dłużej za 10 czy 15 lat, ale jednak. Takie wyniki tworzą koniunkturę, grzechem byłoby to zaprzepaścić. 


Jeśli chodzi jednak o "tu i teraz", mocno zaskoczyła świetna dyspozycja tych, którzy ostatnimi tygodniami wyglądali na futbolowych parodystów, zajętych wszystkim tylko nie grą w piłkę. Pisząc te słowa mam oczywiście na myśli dwa najjaskrawsze, w moim odczuciu, przypadki - Kuba Rzeźniczak i Vadis Odidija-Ofoe. Pierwszy jeszcze niedawno notorycznie sprowadzał na Legię nieszczęścia szeregiem swoich rażących błędów, drugi wywoływał wrażenie otyłego i ospałego emeryta, który najlepsze lata, zwłaszcza pod względem motoryki, dawno ma już za sobą. Wczoraj jednak Rzeźniczak pracował za dwóch zaliczając 100% celnych podań, a Ofoe - w porównaniu do wszystkich spotkań tego sezonu, w których brał udział - zagrał wręcz kapitalny mecz, a zdobyty przez niego gol stał się ozdobą całej kolejki gier w Lidze Mistrzów. Większość zespołu się dostosowała i dzięki temu, w okolicznościach nadających się na wystawienie smutnego przedstawienia ze stypą w tle, narodził się scenariusz w nastroju weselnym.

Co niektóre portale skrupulatnie obliczają co się musi stać aby Legia - nie mająca już oczywiście szans na awans do 1/8 finału - wdrapała się na 3 miejsce umożliwiające kontynuowanie przygody z pucharami w wiosennych meczach Ligi Europy. Może wystarczyć np. minimalne zwycięstwo ze Sportingiem 7 grudnia. Trudne? Bardzo. Możliwe do wykonania? Oczywiście. Najpierw czeka nas jednak wyprawa do Dortmundu. Tam nie będzie przejmującej ciszy, tam będzie ryk słynnej "Żółtej ściany" i piłkarze, którzy w I kolejce znokautowali Legię 0:6. Wierzę jednak, że Magiera wzmocni w swoich piłkarzach poczucie własnej siły i własnych możliwości. Nie zaczniemy notorycznie wygrywać z wielkimi potęgami,ale możemy przynajmniej się starać. Wczoraj Legia się starała i skończyło się nie najgorzej, prawda? 

sobota, 01 października 2016
Niekończąca się opowieść: Legia znów cierpi przez kiboli (FootBar.org)

Z góry zaznaczam, że alternatywnymi wersjami pierwszej części tytułu mogłyby być na przykład – jeśli już uderzamy w struny kinematograficzno-muzyczne – "Ale to już było" lub "Planeta Małp". Ileż to już bowiem razy musieliśmy spalać się ze wstydu za tłuszczę, która w pełni świadomie, ale z objawami zezwierzęcenia, działała na szkodę własnego klubu? Kibicowski margines z Łazienkowskiej jest autorem obfitej listy hańby. Punkt zapisany na niej w poprzednią środę musi ją wreszcie zakończyć. 80 tysięcy euro grzywny i zakaz wstępu kibiców na mecz z Realem Madryt – taki rachunek wystawiła "Wojskowym" europejska centrala za użycie przez jej kibiców pirotechniki, lżenie Borussii Dortmund za pomocą obelg o podłożu rasistowskim i wszczęcie zamieszek na trybunach. Echo wizerunkowego i finansowego ciosu w mistrza Polski będzie rozbrzmiewać jeszcze długo...

Mój komentarz do uefowskich kar dla mistrza Polski za incydenty zaistniałe na meczu z Borussią znajdziecie oczywiście tutaj, na portalu FootBar.org
poniedziałek, 26 września 2016
Sporting - Legia: strach i nadzieja (FootBar.org)

Legia - Sporting w Lidze Europy 2011/12

Przed nami drugie spotkanie Legii w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Po spektakularnej chłoście wymierzonej przez Borussię przed dwoma tygodniami, "Wojskowi" wybierają się do stolicy Portugalii po kolejną lekcję futbolu. Porażki w takich rozmiarach jak 14 września przy Łazienkowskiej zapewne nie uświadczymy, ale nie zmienia to faktu, że mistrz Polski nadal puka w dno od spodu. Nowy trener Jacek Magiera, który ma za zadanie wyciągnąć stołeczny klub na powierzchnię, ma przed sobą niezwykle trudną misję, ale posiada też bezsprzeczny atut odróżniający go od typowych najemników zza granicy – klub z Warszawy ma w sercu i zna go od podszewki. Na wprowadzenie widocznych zmian potrzeba jednak czasu, a Sporting na przywitanie jego nowej posady najpewniej pokaże mu jak wielkie są problemy w zespole.

Na portalu FootBar.org, w tym miejscu, znajdziecie moją zapowiedź wtorkowego spotkania II kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Sporting Lizbona - Legia Warszawa

czwartek, 22 września 2016
Złota Piłka: odzyskać prestiż (FootBar.org)

Przedziwny - przynajmniej w moim odczuciu - twór o nazwie "Złota Piłka FIFA" przeszedł do historii. Najbardziej prestiżowa, spośród indywidualnych wyróżnień, nagroda została przed sześcioma laty "odsprzedana" przez France Football światowej federacji. FIFA porzuciła wówczas swe dziecko, czyli trofeum "World Player In The Year", by wspomóc się blaskiem kilkudziesięcioletniej historii zbudowanej przez słynne francuskie czasopismo. Efekty tej współpracy nie były jednak przyjmowane z oczekiwanym entuzjazmem. Tradycjonalistów odrzucał fakt maczania palców przez FIFA w tak zasłużonym i cieszącym się olbrzymią estymą plebiscycie. Czas pokazał, że wszelkie wątpliwości nie były pozbawione podstaw...

Dlaczego powinniśmy być zadowoleni z faktu, że "FF" ponownie, w całości obejmuje prestiżowy plebiscyt, przeczytacie oczywiście tutaj, na portalu FootBar.org

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Tagi