Subiektywne spojrzenie na mniej i bardziej aktualne wydarzenia w świecie futbolu. Na poważnie, z humorem a na pewno z pasją...
Kategorie: Wszystkie | O MNIE | |
RSS
czwartek, 09 marca 2017
Dekada zmian - jak urósł pomorski futbol (FootBar.org)

Od prawdziwej pustyni na piłkarskiej mapie Polski po region, którego przedstawiciele coraz silniej zaznaczają swoją obecność zarówno na szczeblu Ekstraklasy jak i jej zapleczu. Od klubów nierzadko ledwo wiążących koniec z końcem po w pełni profesjonalne drużyny imponujące na każdej płaszczyźnie. Aby uzmysłowić sobie z jak znaczącym progresem mamy do czynienia, wystarczy cofnąć się o okrąłe 10 lat, do sezonu 2006 -2007. Futbol z województwa pomorskiego wówczas i obecnie to równie jałowe porównanie jak szukanie podobieństw pomiędzy starym, kameralnym stadionem Biało-Zielonych przy Traugutta, a nowym obiektem przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk...

Tak zaczyna się tekst, który przygotowałem dla portalu FootBar.org i który znajdziecie w tym miejscu

czwartek, 16 lutego 2017
"Kopalnia" pełna... piękna

Oto i jest! Kolejny numer "Kopalni - sztuki futbolu"! Po niespełna roku oczekiwania i natrętnego odświeżania "kopalnianych" profili w mediach społecznościowych, "czwórka" wchodzi na rynek. Wiernych czytelników rozpiera niekłamana radość, nieświadomych o czym mowa uprzedzam - po wejściu w świat futbolu wg pióra najlepszych polskich publicystów i dziennikarzy, na kolejne numery będziecie czekać tak samo jak Kamil Grosicki na ostatnie minuty okienka transferowego...

Rzadko kiedy polecam coś na swoim blogu, napisać że od święta to za mało. Wyjątków potwierdzających regułę kilka by się jednak znalazło, ot choćby notka z kwietnia kiedy kolportowałem wieść o nadciągającym, trzecim wydaniu "Kopalni". Z czego to wynika - nie mam pojęcia. Może nie za często coś mnie zachwyca z podobną intensywnością? Może nie chcę, by odczytano moje słowa jako bezwstydną próbę przypodobania się komuś? A może, najzwyczajniej w świecie, uważam swoje potencjalne "polecanie" za coś całkowicie zbędnego? Niewykluczone, że tak właśnie jest. To jednak nie pora by zastanawiać się nad odpowiedziami na takie pytania. "Kopalnię" polecałem i polecam, choć na lekturę 4. numeru pozwolić będę mógł sobie dopiero za kilkanaście dni (dziś rusza przedsprzedaż, 1 marca będzie miała miejsce oficjalna premiera).

Składanych przeze mnie zdań nie można jednak traktować jako chwalenie dnia przed zachodem słońca. Dla kogoś kto całą swoją pasją wgłębił się w lekturę poprzednich trzech numerów, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tylko krok dzieli go od następnej fascynującej przygody jaką jest osobliwe połączenie najlepszej jakościowo publicystyki z futbolem w wydaniu, o którym często nie mamy bladego pojęcia. Piotr Żelazny, założyciel wydawnictwa, wraz z zaangażowanymi przez niego współautorami, oferuje produkt, który ma przede wszystkim trafić w gusta najbardziej wymagających czytelników. Tych, którzy kochają futbol i zarazem pragną czytać teksty pisane inteligentnie, ambitnie i które przesiąknięte są pasją. Autorzy magazynu nie kategoryzują jednak odbiorców nazbyt radykalnie - po książkę może sięgnąć przecież każdy. Chodzi o to, by obudzić w czytelniku miłość do futbolu. Taką młodzieńczą, nieskalaną, oddalając patrzenie na ten sport tylko i wyłącznie przez pryzmat oszustw czy krwiożerczego biznesu. Za sam ten fakt, należą się autorom ogromne podziękowania.

Czwarty numer magazynu traktuje o czymś co nazywamy "pięknem futbolu". Napisałem "czymś" bo przecież trudno wynaleźć na owe hasło jednoznaczną definicję.

Dla jednych piękne są niuanse taktyczne przez które przewaga na boisku sprowadza się do detali, dla innych balans ciała Messiego w trakcie dryblingu, jeszcze inni odnajdą piękno w szybującej futbolówce uderzonej z ponad 30 metrów, która wpada do bramki w samo "okienko".

Piękne są emocje kibiców - tych, których dzieli krok od autentycznej rozpaczy po klęsce swojej drużyny, po tych którzy wpadają w szaleńczą ekstazę wywołaną ich wielkim triumfem. 

Piękne są też wspomnienia i nadzieje. Wszystkim nam błyszczą się oczy i szybciej bije serce gdy przypomnimy sobie konkretny turniej, konkretny mecz. Pamiętamy szczegóły nie tylko ze względu na okoliczności boiskowe ale i te towarzyszące danemu okresowi. Ktoś się zakochał gdy Polska miała potyczkować się z Koreą na azjatyckim Mundialu, ktoś inny był świeżo po maturalnych egzaminach kiedy w wielkim finale Ligi Mistrzów Liverpool rzucał rękawicę Milanowi. 

Można wymieniać bez końca, ile ludzi tyle definicji "piękna futbolu". Ta notka skierowana jest do tych osób, które futbolem gardzą albo jest on dla nich obojętny. Przede wszystkim jednak dla tych, którzy piłkę nożną sprowadzają do 90 minut bieganiny zgrai dorosłych facetów, a na kopanie futbolówki patrzą wyłącznie z czysto fizycznego punktu widzenia. Nie chcą spojrzeć dalej, pomyśleć głębiej, zrozumieć więcej. Uważają, że poza zielonym obszarem poprzecinanym przez białe linie nic innego nie istnieje. 

Lektura "Kopalni - sztuki futbolu" raz na zawsze przekona Was, że żyliście w błędzie. 

poniedziałek, 13 lutego 2017
Osiem par, jeden cel - wraca Liga Mistrzów (FootBar.org)

Po dwóch długich miesiącach, z zimowego snu budzą się europejskie puchary. W Lidze Mistrzów nadchodzi pora na pojedynki, których stawką będzie awans do ćwierćfinałów. Droga na Millennium Stadium w Cardiff, gdzie w tym roku zostanie rozegrany wielki finał, tak naprawdę rozpocznie się właśnie teraz. 1/8 finału tradycyjnie zaserwuje nam kilka pojedynków, które będą swoistym remakiem starć z ostatnich lat. Powtórka z tej akurat rozrywki, nigdy się jednak nie nudzi. Zanim jednak nadejdzie czas na zabawę, warto zwrócić uwagę na układ sił w każdej z ośmiu par.

Cały tekst przeczytacie w tym miejscu, na portalu FootBar.org

środa, 11 stycznia 2017
Ciało obce w "Parku Książąt"

Kwota rzędu 30 mln euro jaką przelał w lipcu paryski klub na konto Sevilli za Grzegorza Krychowiaka, była adekwatna do statusu na jaki zapracował polski pomocnik w barwach hiszpańskiego zespołu oraz reprezentacji Polski. Była uosobieniem jego postępów i swoistą nagrodą nie tylko za umiejętności, ale także za konsekwencję i profesjonalizm. Wydawało się więc, że Krychowiak trafił w najlepsze możliwe miejsce, w najbardziej odpowiednim czasie. PSG jest wszak klubem znajdującym sie przynajmniej półkę wyżej niż Sevilla, posiada niemal nieograniczone możliwości dzięki środkom płynącym z Bliskiego Wschodu, a także szereg znakomitych piłkarzy, w którym swoje miejsce, po krótkim czasie aklimatyzacji, bez większych problemów miał znaleźć polski zawodnik. Takie detale jak 7 lat spędzonych nad Sekwaną i Loarą, a co za tym idzie znakomite rozeznanie w realiach tamtejszej piłki i znajomość języka, miały jedynie dopełniać zbliżającego się sukcesu. 

Minęło okrągłe pół roku, a sukcesu brak. Nie jawi się nawet w oddali. Przeciwko piłkarzowi z najlepszej "11" Euro 2016 wg France Football sprzysięgło się wiele rzeczy. Przede wszystkim forma. Fizyczna, ale i psychiczna - dwukrotny zdobywca Ligi Europy stracił sporo z tej pewności siebie, którą imponował jeszcze kilka, kilkanaście miesięcy temu. Krychowiak, po przeprowadzce do Paryża, zdaje się najczęściej walczyć z samym sobą. Im bardziej chce, tym gorzej na tym wychodzi.

Nie posiada żadnego komfortu psychicznego - na jego pozycji może grać kilku znakomitych piłkarzy (Verratti, Matuidi, Rabiot czy Thiago Motta), nie znajduje zaufania u szkoleniowca - tego samego, który prowadził go w Andaluzji i gdzie był jednym z liderów, namaszczonym przez samego Emery'ego. Na domiar złego, w umiejętności Polaka wątpią także inni zawodnicy z "Parku Książąt". Do mediów przeciekły anonimowe wypowiedzi graczy PSG, którzy o naszym pomocniku wypowiadają się mało pochlebnie zarzucając mu spore braki techniczne oraz fizyczne, otwarcie dając do zrozumienia, że uważają go za niepasującego do elitarnej paryskiej układanki. 

Świadomość uciekającego czasu, głęboka irytacja wywołana poszukiwaniem optymalnej dyspozycji, a także poczucie odizolowania od grupy, z którą przebywa niemal na codzień, muszą mieć znaczący wpływ na fatalną sytuację Krychowiaka. Poza tym, obecny system gry, taktyka jaką obrał Emery, wybitnie Grzegorzowi nie sprzyja. Ustawienie 4-3-3 (takie jakie preferował Laurent Blanc) stawia wymagania, które w paryskich okolicznościach, są dla Polaka nie do spełnienia. Przepaść - jeśli brać pod uwagę nie tylko bieżącą formę ale i status w zespole - jaka dzieli Krychowiaka od wspomnianych w poprzednim akapicie zawodników jest praktycznie nie do nadrobienia. 

Rację więc mają ci, którzy z pełnym przekonaniem mówią o konieczności jak najszybszej zmiany otoczenia. Coraz głośniej mówi się o okazjach do wyprowadzki z francuskiej stolicy. Na medialnej karuzeli klubów, chętnych do skorzystania z usług Krychowiaka ponownie przewijają się takie marki jak Arsenal, Liverpool, Manchester City, a także West Ham United. Osobiście przyznam, że za brytyjskim etapem kariery reprezentanta Polski optowałem jeszcze przed transferem do PSG. Wbrew malkontentom i co niektórym klubowym partnerom, technika bohatera tekstu nie należy wcale do jego najsłabszych stron. Aktualna forma to jedno, wpasowanie się w zespół i otrzymanie z drugiej strony kredytu zaufania, to drugie. Poza tym wszystkim, Krychowiak jest silny, imponuje walecznością, nie boi się gry na pograniczu faulu, pojedynków 1 na 1, ma bardzo dobre uderzenie z dystansu. W ten oto sposób maluje nam się obraz zawodnika, który w odpowiednich okolicznościach powinien sprostać wymaganiom Premier League. Angielski kierunek może się okazać tym najwłaściwszym. 

wtorek, 22 listopada 2016
Borussia - Legia: zderzenie z ''Żółtą ścianą'' (FootBar.org)

Po sensacyjnym i historycznym – z naszego punktu widzenia – remisie z Realem Madryt, podopieczni Jacka Magiery wyruszają do Dortmundu. Mając w pamięci wydarzenia towarzyszące pierwszemu spotkaniu tych zespołów, trudno silić się na optymizm. Choć Borussia nie wciela się obecnie w rolę hegemona, nawet na krajowym podwórku, to o jej sile najwymowniej świadczy przepaść jaka była widoczna we wrześniowej rywalizacji przy Łazienkowskiej. Za silnym zespołem Tuchela stoi nieporównywalnie większe doświadczenie, umiejętności oraz armia fanatycznej, 80-tysięcznej publiczności na czele z legendarną ''Żółtą ścianą''. Na papierze, aktualny mistrz Polski jest skazany na klęskę w postaci wysokiej porażki. Taki scenariusz bralibyśmy w ciemno, bez jakichkolwiek nadziei, gdyby tylko... nie stało się to, co miało miejsce 2 listopada. Tamten wieczór pokazał, że Legii pod batutą Magiery nie można przedwcześnie całkowicie skreślać...

Całą zapowiedź dzisiejszej batalii na Signal-Iduna Park przeczytacie oczywiście w tym miejscu, na portalu FootBar.org

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55
| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Tagi